| |
| |
|
Nowa Zelandia == New Zaeland |
pit, 17 Styczeń 2010
Kilka slow o podrozy po tym kraju. Jak tam jest, jak podrozowalem, gdzie dotarlem i dlaczego bylo nieziemsko. == Few words about my travelling NZ. How was it, how was I travelling, where got to, and why it was so amazing.
(for english version please go here).
Wydarzylo sie tak wiele ze trudno wrocic tu (na pitcaba) i spisac to tak by oddalo to w pelni stan rzeczy...
Zaczne od tego ze swieta spedzilem juz u Kasi(kolezanki z harcerstwa, ktora mieszka w Sydney drugi rok z przerwa). Jeszcze przed wyjazdem do Nowej Zelandii (no i na swieta) dojechala do nas Grazyna (kolezanka z Irlandii).
Na Nowa Zelandie dotarlismy wsponie z Kasia 26 Grudnia o 15:00. Przylecielismy z Sydney do Auckland. Przypomne ze uprgradowano nam bilet do klasy biznes i to byla super frajda:):) W Auckland czekala juz na nas Grazyna, ktora wykupila zdiebko wczesniejszy lot. Dodam ze Grazyna czekajac na nas odebrala samochod z wypozyczalni.
Po wyladowaniu wpadlismy w szpony oficera emigracyjnego, ktory wypytal nas o wszystko lacznie z rozmiarem bielizny;) Zaiste musze powiedziec ze bardziej nas przeswietlano niz nawet na wjezdzie do Australii. Po odborze namiotu(ktory odpowiednie sluzby przeswietlyly pod katem zagrozenia biologicznego w postaci grudek ziemi z innego kraju) Grazyna nas odnalazla i wsiedlismy do samochodu. Samochod wydawal sie niezly, byl zupelnie nowy, taki pudelkowaty niby rodzinny. Jakas tam Mazda. Rozmiarowo wydawal sie ok na 5 osob. Ale juz jadac nie podobal mi sie dzwiek, ktory ten pojazd wydawal. Przednie lewe kolo dudnilo. Stwierdzilismy ze tak byc nie moze i trzeba do nich wrocic i sprawdzic co to. W wypozyczalni ogolnie chcieli sie wypiac ale namowilem goscia aby wsiadl ze mna i sie przejechal. Po `jezdzie probnej` sam stwierdzil ze tak byc nie moze. Dali nam w zamian Subaru Legacy 2.2l kombi. Co za maszyna... Byl z 1999 ale cial trase jak przecinak. Nie bylo gory ktorej by nie pokonal (5 osob z bagazami nie robilo na nim wrazenia). Ogolnie zakochalem sie w tym autku. Fajne, idealne na wakacje. Troche duzo palil ale cos za cos.
Nie bede sie juz skupial na opowiadaniu poszczeglnych dni. Powiem tylko ze od razu zaczelismy sie kierowac na polnoc od Auckland i juz po 3 dniach zjezdzalismy spowrotem by pobraz Eweline i Hektora z Auckland. Ewe to kolezanka Luckiego(wszyscy go znaja wiec nie przedstawiam jego osoby). Lucky wiedzac ze ja tam jade spytal sie czy nie potrzebujemy kolejnej osoby. My oczywiscie chetnie zaprosilismy Eweline do wspolnej podrozy. Ewelina natomiast znala Hektora-Meksykanczyka, ktory mieszka i pracuje w Nowej Zelandii, ktory jak najbardziej chcial z nami pojechac. Suma sumarum bylismy juz w 5-tke. Zaczelismy zwiedzanie polnocnej wyspy na poludnie od Auckland. Tempo do prawdy mielismy blyskawiczne i czesto spedzalismy duzo czasu w samochodzie. Nie bylo jednak co narzekac - kazdy zakret obnazal to coraz piekniejsze widoki. Potem dostalismy sie na wieczor Maoryski i wjchalismy w kraine gejzerow i innych termalnych cudow. Tak nam czas minal ze nawet sie nie obejrzelismy a juz bylismy w Wellington. Po wyprawie na Tangaririo Crossing , zejsciu z gory i dojechaniu do Wellington mimo ze strasznie zmeczeni, zebralismy sie by celebrowac nadejscie Nowego Roku. Zaiste w stolicy tego Panstwa bardzo dziwnie sie swietuje. Mozna powiedziec ze u nas we Wloclawku sa huczniejsze obchody. No ale co kraj to obyczaj. I tak poszlismy bardzo pozno spac a juz o 5 byla pobudka na prom na poludniowa wyspe.
Poludnie przywitalo nas piekna pogada i niesamowita sceneria. Zacheceni od razu po obejrzeniu Picton(miasteczka gdzie wyladowalismy) udalismy sie na zachod. Nastepne 2 tygodnie to nieustanne odkrywanie poludniowej wyspy. Wsrod niezapomnianych atrakcji na pewno trzeba wymienic jaskinie Waitoo (plynie sie lodzia w srodku ciemnej jaskini, w ciszy obserwuje sie tysiace swiecacych owadow, ktore uwieszone sufitu emituja zielonkawe swiatlo: wyglada to tak niesamowicie ze trudno to opisac. jak rozgwiezdzone niebo...). Wymienic nalezy Park Abel-Tasman gdzie piekno natury nas oczarowalo, piekne wybrzeze przy Kaikoura, gorskie przesmyki w Arthur`s Pass z przepieknymi szlakami, lodowce: Franz Joseph i Fox, Milford Sound - przepiekny fiord z wodospadami(gdzie niestety pogoda nas zawiodla), zreszta caly Fiordland(poludniowo zachodnie wybrzeze), no i najwyzsza gore - Mt.Cook.
Do calosci pozytywnie emocjonujacego obrazu nalezy dopisac skoki na bungy no i oczywiscie plywanie z delfinami. Niesmowite przezycia! Wspomnie jeszcze mniej znane miejsca(ktorych nazw nawet nie znam) skad mamy mase pieknych zdjec...
Podrozowalismy szybko, nie bylo czasu ani na relacje na zywo, a nawet ledwo na same zdjecia starczylo. BYlo tak pieknie i wciagajaco ze Nowa Zelandia na dlugo pozostanie w pamieci... pewnie na zawsze!
pit |
|
Komentarze/Comments |
Fakt, ze konieczne jest co szukalem, dzieki
| 2010-05-19 23:19 ~online |
|